Sauna parowa do twarzy FACIAL STEAMER NTFS-618 – HIT czy KIT?

Saunę parową do twarzy FACIAL STEAMER NTFS-618 zamówiłam na Aliexpress podczas promocji na 11.11. Kosztowała 50,46 zł, teraz kosztuje mniej więcej tyle samo. Kupiłam na tej aukcji. Przesyłka dotarła do mnie po ok. 3 tygodniach, pudełko miało ślady lekkich uszkodzeń, co widać na zdjęciu. Kupiłam ją z myślą wykorzystania do tzw. parówek na twarz. Dotychczas robiłam je wlewając do metalowej miseczki wrzątek, dodając do niego olejki lub zioła, a następnie przykrywając głowę ręcznikiem. Teoretycznie sauna parowa powinna to ułatwiać. O urządzeniach tego typu słyszał każdy kto interesuje się twarzingiem.


Zawartość zestawu

Na zestaw składa się:

  • sauna parowa (element główny), którą podłączamy do gniazdka z prądem. Ta, która kupiłam zakończona jest wtyczką europejską. Patrząc od góry znajduje się w nim metalowa miseczka na wodę. Z przodu widzimy dwustopniowy regulator mocy, a także diodę, która świeci się, gdy urządzenie jest włączone. Urządzenie ma 130W. Na spodzie widzimy oznaczenie CE, rzadko spotykane na chińskich gadżetach. Odległość pomiędzy literami C i E wydaje się być w porządku. W przypadku bardzo podobnego znaku “china export”, w którym C i E są blisko siebie, nie mamy zapewnienia o spełnieniu norm bezpieczeństwa. Jak to rozróżnić opisano np. tutaj.
  • plastikowa maska. Można montować ją na dwa sposoby – wyżłobieniem w stronę pokrętła albo obróconą o 180 stopni. Na jej spodzie znajdują się podłużna i okrągłe otwory.
  • nakładka. Rozmiar mniejszej maski, służącą do zwężenia strumienia pary, jest odpowiedni do inhalacji przez usta. Na opakowaniu natomiast opisana została jako “nasal mask”. U mnie w ten sposób się nie sprawdza – zupełnie nie pasuje kształtem i jest to niewygodne. Można ustawić ją obróconą dowolnie, nie ma żadnych elementów do zatrzaśnięcia czy przykręcenia.
  • kubeczek-miarka na wodę,
  • instrukcja obsługi.

Wykonanie

Plastikowe elementy zrobione są z dość sztywnego tworzywa. Ich ranty są niestety trochę ostro zakończone. Urządzenie samo w sobie nie ma “typowo chińskiego” zapachu. Tak jak wyżej wspomniałam, na urządzeniu widnieje znak CE.


Jak używać?

Do metalowej miseczki umiejscowionej na górze wlewamy 50 ml wody (do tego mamy kubeczek z miarką), nakładamy plastikową część (nie jest w żaden sposób zapinana/nakręcana), podłączamy do prądu, ustawiamy pokrętłem moc na I lub II, chwilkę czekamy, aż woda zawrze tworząc parę. Wtedy możemy wykonać już standardową parówkę na twarz.


Jakie wrażenia?

Już podczas pierwszego użycia kilka aspektów uznałam za wady:

  • pory na twarzy nie otwarły się w takim stopniu jak po “tradycyjnej parówce” albo chociażby gorącej kąpieli,
  • pojemność metalowej miseczki jest bardzo mała, wystarcza jej na ok. 8 minut, czyli o wiele krócej niż taka tradycyjna parówka “z miską i wrzątkiem”,
  • wytwarzana para jest w odczuciu “bardzo ciepła” (wiem, że taka ma być), chwilami bałam się, że mnie poparzy – oczywiście w porównaniu do metody opisanej na górze posta, czyli wrzątku wlanego do miseczki, który z czasem stygnie; w tym przypadku ta woda cały czas się gotuje,
  • wytwarzana para początkowo specyficznie śmierdziała, ciężko określić czym – jakimś plastikiem/smarem, jakoś sztucznie (mimo umycia urządzenia przed użyciem; jak wyżej wspomniałam – samo urządzenie nie śmierdziało),
  • ze względu na mała miseczkę i szybkie parowanie wody, nie zdecydowałabym się na dodanie do wody olejków (nie wiem jak zareagowałaby ta metalowa powierzchnia i czy by się nie przypaliło) lub ziół (za mało miejsca i ryzyko przypalenia ziół). Nie wykorzystałabym jej również do inhalacji leczniczych (za krótki czas działania).

Podsumowanie

Generalnie uważam to urządzenie za straszny bubel i żałuję wydania na nie ponad 50 zł. Wiązałam z nim spore nadzieje, ale myślę, że nie będę używać go w przyszłości. Finalnie leży sobie w kącie i się kurzy.